Facebook
RSS
ARTYKUŁY WYDARZENIA WASZE PROBLEMY WASZE PROPOZYCJE KONTAKT ZALOGUJ SIĘ DO SERWISU

Basi Bartczak azjatyckie wojaże II - cz. 9 Filipiny, czyli każdy dzień jest piękny

16.07.2013

Dział: artykuły, kategoria: Własnym zdaniem

Basi Bartczak azjatyckie wojaże II - cz. 9 Filipiny, czyli każdy dzień jest piękny

Od zawsze bardzo chciałam dotrzeć na Filipiny. Nie sądziłam jednak, że naprawdę uda mi się zrealizować to marzenie tak szybko. Obrazy pojawiające się w mojej głowie, to soczysta zieleń dżungli, białe plaże i lazurowe wody Archipelagu Filipińskiego, to także piękni i uśmiechnięci ludzie, a wśród nich ubrane w spódnice-liście panny tańczące tradycyjny taniec hawajski hula.

Chwileczkę... W tym obrazie zdecydowanie występują zakłócenia... Wytłumaczenie tego pokręconego zjawiska jest proste: od niepamiętnych czasów myśląc o Filipinach automatycznie myślałam o Honolulu! Geograficznie jest to oczywiście nieporozumieniem – miasto Honolulu leży na Hawajach i jest jednocześnie stolicą tego stanu. Niemniej, kulturowo wcale nie jest to tak oczywisty temat. Podobnie jak Polacy emigrujący do Chicago (największa tamtejsza Polonia), Filipińczycy wraz z początkiem XX wieku rozpoczęli – prawdopodobnie jako pracownicy obróbki trzciny cukrowej – emigrację do USA, z tym że do i w okolice... Honolulu! Tak sobie upodobali Hawaje, że dziś społeczność filipińska na tle pozostałych społeczności zamieszkujących Honolulu należy do najszybciej wzrastających, a tym sposobem już w 2005 r. aż 25% mieszkańców Honolulu było pochodzenia filipińskiego. I tak oto dzięki początkowej nieświadomości udało mi się dojść do momentu, w którym – mniej lub bardziej płynnie – połączyłam wszystkie splątane w mojej głowie dotychczas fakty historyczno-geograficzne.

Filipiny są pierwszym wyznaniowo do Polski podobnym krajem, który udało mi się odwiedzić w trakcie azjatyckich wojaży ostatnich dwóch lat. Chrześcijanie stanowią mniej więcej 90% populacji, w tym ok. 80% to katolicy. I miło mi było, poczułam się prawie błogo, gdy w niedzielny poranek obudziły mnie dzwony pobliskiego kościoła wzywające na poranną mszę. Uśmiechnęłam się. Niesamowite, jak to, co znane od lat predysponuje nasze samopoczucie i poczucie bezpieczeństwa. A jednocześnie przy odrobinie nieuwagi zamyka na odmienność.

Czynników znajomych było tu jednak znacznie więcej, a wśród nich prawostronny ruch jazdy. W przeciwieństwie do Indii, Sri Lanki czy Tajlandii i innych, każda tutejsza kierownica wraz z kierowcą jest po tej samej stronie! Co za radość!

Filipińczycy są niezwykle mili i w dobrym tonie leży nawiązanie krótkiej, niezobowiązującej konwersacji. Z zainteresowaniem słuchają o Polsce, ale i zadają sporo pytań. A właściwie odwrotnie – wiedzą o Polsce sporo, natomiast z chęcią dopytują o detale – zarówno historyczne, jak i geograficzne. Dziś rano jeszcze słuchałam o wrażeniach, jakie zrobił na znajomej Filipince oglądany ostatnio film pt. Niepokonani (ang. The Way Back) i przedstawione tam elementy polskiej historii. Staram się ze wszystkich sił być dobrą ambasadorką, niemniej stopień znajomości czy to kultur czy/i geografii świata zadziwia mnie każdorazowo – oczywiście pozytywnie!

Czy to podczas rozmów, czy innych okoliczności Filipińczycy bardzo chętnie się uśmiechają. Patrzą sobie przy tym prosto w oczy – twierdzą, że to właśnie po nich można naprawdę poznać człowieka. Wspominany uśmiech i niejaka wstrzemięźliwość (czy dotycząca opinii, pytań, itd.) stanowią tutaj klucz do udanych relacji międzyludzkich. Ponadto ważne są odpowiedni dystans fizyczny (podobny jak w Polsce) i ton głosu (o wiele niższy niż nam znany). Właśnie te dwa aspekty – spora odległość od mówiącego i jego z reguły cichy, stonowany głos sprawiały, że nie raz musiałam nieźle nadstawiać ucha, aby zrozumieć, co nadawca miał na myśli. Uśmiechając się przy tym rzecz jasna.

I uwaga – niezależnie od wieku Filipińczycy, poza językiem filipino, władają biegle językiem angielskim. To była naprawdę przemiła niespodzianka i spore odciążenie dla przysłowiowych rąk i nóg, które tu w końcu mogły odpocząć! Wiecie, skąd tak fantastyczna znajomość angielskiego na Filipinach? Bardzo fajnie – w takim razie zapraszam Was do wzięcia udziału w konkursie dla fanów i czytelników portalu dziennikarstwa obywatelskiego www.olesnica.eu!

>>Na pierwsze dwie osoby, które prześlą możliwie w pełni uzasadnioną odpowiedź na powyższe pytanie, czeka podwójne zaproszenie na kawę i ciastko w Cafe Sputnik.

Pytanie konkursowe: Jak wytłumaczyć bardzo dobrą znajomość języka angielskiego na Filipinach?

Jak wysłać zgłoszenie: Wyślij możliwie w pełni uzasadnioną odpowiedź (maks. 10 zdań!) mailem na adres bbwnieustajacejpodrozy@gmail.com. Pamiętaj, aby w treści maila podać swoje imię i nazwisko.

Do kiedy: Konkurs trwa w dniach 16.07.-18.07.2013 r.

Ogłoszenie wyników: 22.07.2013 r.

Realizacja wygranej: Możliwa w Cafe Sputnik od razu po ogłoszeniu wyników (wygrani zostaną powiadomieni mailem, informacje pojawią się także na fanpagu Cafe Sputnik).

Fundatorem nagrody jest Cafe Sputnik: https://www.facebook.com/cafe.sputnik?fref=ts

AUTOR

B.B.

B.B.

OCEŃ WPIS

WSZELKIE PRAWA ZATRZEŻONE | OLESNICA.EU COPYRIGHT 2012 | REGULAMIN

PROJEKT I WYKONANIE PublicON

Portal dziennikarstwa społecznościowego Olesnica.eu. Wyraź zwoje zdanie i bierz aktywny udział w tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego swojego miasta.