Facebook
RSS
ARTYKUŁY WYDARZENIA WASZE PROBLEMY WASZE PROPOZYCJE KONTAKT ZALOGUJ SIĘ DO SERWISU

Basi Bartczak azjatyckie wojaże II - cz. 6 Doświadczenia osobiste

11.06.2013

Dział: artykuły, kategoria: Własnym zdaniem

Basi Bartczak azjatyckie wojaże II - cz. 6 Doświadczenia osobiste

Jest kilka rzeczy, które koniecznie trzeba zrobić będąc na Sri Lance. I to niezależnie od tego, czy jest się sportowcem, podróżnikiem, nauczycielem czy koneserem. Ani też bez względu na kondycję psychofizyczną. Przyznam, że zdrowia nieco potrzeba, ale niedobra wiadomość jest taka, że nie trzeba uczęszczać wcześniej na siłownię, żeby się przygotować.

Poniższa lista jest dość długa, za to po zrealizowaniu tych punktów na Sri Lance będzie można poczuć się jak w domu!

Jazda pociągiem

Niesamowite, jak wspaniałe widoki czekają na każdego, kto zdecyduje się na przejazd pociągiem przez Cejlon! Akurat jedna z piękniejszych tras wiedzie przez sam środek gór i urokliwe pola herbaty. Pociąg utrzymany jest w stylu retro, na pewno ma w sobie coś ze stylu kolonialnego. Drewniany, niebieski – wyróżnia się na tle soczystej zieleni na tyle, że można wpaść w zachwyt wpatrując się wyłącznie w te ciekawe wagony, o okolicach nie wspominając. Ponieważ trasa pieszych Syngalezów często także wiedzie wzdłuż torów kolejowych lub wprost po torach kolejowych cała podróż staje się jednym wielkim uśmiechem i machaniem! I ci w wagonach i ci stojący przy torach uśmiechają się do siebie i machają sobie nawzajem. Szczególną uwagę warto zwrócić wtedy na dzieci w pięknych białych mundurkach szkolnych (za moich czasów były granatowe), a przy tej okazji mieć w kieszeni kilka długopisów, bo pytanie o „school pen” pada stosunkowo często. Przy okazji nie trzeba się nigdy w zasadzie martwić o jedzenie – taki pociąg to istna restauracja. Dostępne są pikantne kuleczki nie-wiadomo co, samosy (trójkątne ciasteczka z nadzieniem warzywnym), gotowana kukurydza (po ugotowaniu wsadzona do garnka z bardzo słoną wodą, dzięki czemu sól staje się zbędna). Dostępne są też cukierki, gumy do żucia i inne wszelakie smakołyki. Nic tylko wsiadać i jechać!

Bilet na pociąg to mały kartonik (znane mi z Polski). Bardzo tani. To na pewno. Warto sprawdzić, czy miejsce docelowe wydrukowane na kartoniku zgadza się z destynacją. Miałam wątpliwą przyjemność sprawdzić, co dzieje się w przypadku pomyłki – konduktor zagroził karą lub/i policją w razie jej niezapłacenia. Mało nie spadłam z krzesła (dosłownie), gdy usłyszałam sumę, którą kazano mi zapłacić za nie moją pomyłkę. W efekcie dzięki grupie młodych ludzi, którzy negocjowali za mnie z konduktorami i w między czasie także policją kolejową wszystko skończyło się na zapłaceniu nowego biletu. Taką karę byłam w stanie przełknąć.

Turystyka górska

Zapewne gór Sri Lanki za nic nie można porównać do Polskich Tatr, niemniej ten, kto nie wejdzie na szczyt góry Ella, nie był na Sri Lance. Trasa jest przepiękna i prowadzi... najpierw trzy kilometry po torach (sic!), następnie kilometr przez dżunglę, a następnie już prawdziwym górskim szlakiem aż na sam szczyt. Zachęcam nie tylko wprawionych wspinaczy – Ella jest łaskawa także dla tych, którzy kondycję zdobyli wchodząc każdego dnia na trzecie piętro do swojego mieszkania. Będąc przy górach warto pamiętać o wzniesieniu Little Adam´s Peak. To dla tych, którzy mieszkają na parterze lub na pierwszym piętrze. Pagórek nie jest bardzo wysoki, niemniej otoczenie – pola herbaty i piękne doliny, a także mijane osiedle zbieraczy herbaty – dodają uroku tej 4-godzinnej wyprawie. Cudownie!
Do punktów „must do” należy jednak wyprawa na prawdziwy i wielki Adam´s Peak. To nie wyprawa dla laików, a dla prawdziwych twardzieli, choć muszę przyznać, że wchodzą na górę wszyscy – począwszy od dzieci, a na 90-letnich staruszkach skończywszy. Jest to rodzaj tutejszej pielgrzymki. Wspinaczka po straszliwie długich schodach rozpoczyna się o drugiej nad ranem i trwa dobre 3-4 godziny. Dlaczego w środku nocy? Po pierwsze, bo w ciągu dnia jest zbyt gorąco, a po drugie, aby zobaczyć wschód słońca! To niesamowite doświadczenie, którego nie można porównać z żadnym innym. W ramach zachęty dopowiem, że po drodze możliwe i dopuszczalne są przerwy – na trasie można z powodzeniem zatrzymać się na herbatkę, którą serwują pielgrzymom lokalni przedsiębiorcy prowadzący małe punkty gastronomiczne wzdłuż schodów.

Herbatka

W żadnym wypadku nie należy opuszczać Sri Lanki bez uprzedniego napicia się świeżo zerwanej i od razu zaparzonej herbaty! Może być z mlekiem (co za cudowna konstrukcja: zerwana na Sri Lance herbatka z mlekiem, czyli polska bawarka?) Wywieźć z Cejlonu można całe 3 kilogramy. Przy okazji warto dodać, że z kawy można tutaj całkowicie zrezygnować. Smakosze kawy zadowolą się przyzwoitym napojem po powrocie do Europy, bowiem w całej Azji smak kawy jest daleki od przyjemnego. 

I tak na przykład ostatnio został mi wręczony kubek gorącej wody oraz dwie łyżki dziwnie sproszkowanej kawy podanej na podstawce od filiżanki. Do tego osobno mleko – chyba krowie. Dostąpiłam wątpliwej przyjemności zaparzenia sobie kawy w ramach podanego arsenału. Zaparzenie oczywiście się nie powiodło, przy pierwszym łyku kawę odcedziłam przez zęby. Z drugiego łyka zrezygnowałam.

Walcząc z falami

Na całym świecie jest kilka punktów, gdzie wiatry i woda sprzyjają sportom wodnym. Na Sri Lance to punkt dla surfingowców, a dokładnie zatoka Arugam Bay. Mała wioseczka przy zatoce ściąga w czerwcu i lipcu tłumy amatorów tego sportu z całego świata. Poza tłumami wrażenie robią wielokolorowe i naprawdę odlotowe deski surfingowe! W kontekście multikolorowego wyposażenia ten sport wodny z powodzeniem można porównać do narciarstwa. Na stokach w oczy kłują neonowe kolory nart i desek snowboardowych, a w Arugam Bay podobne neony desek surfingowych doprowadzają do prawdziwego oczopląsu. Wspomniana zatoka jest miejsce nie tylko dla wprawionych surferów. Można tu bowiem z większym lub/i mniejszym powodzeniem spróbować swoich sił w surfingu. Szkółki i nauczyciele oferują ciekawe (niemniej zaledwie kilkugodzinne) zajęcia. Nie ma co zrażać się plastrami i opatrunkami na przeróżnych częściach ciała amatorów i zawodowców. Podobno są one nieodzownym elementem ślizgania się po falach!

Odmienność kulturowa

Nie ma mocnych, trzeba przyzwyczaić się do tego, że jest inaczej niż w domu. Inne jest jedzenie (przeważnie ryż i przystawki warzywne), inne jest picie. Klimat daje się mocno we znaki. Odmienne są proksemika, mimika i komunikacja niewerbalna. Te same gesty oznaczają zupełnie coś innego niż w domu (tutaj np. machanie dłonią tzw. „odganianie” oznacza najzwyczajniej w świecie przywoływanie, a kiwanie głową w lewo i w prawo nie oznacza jak np. w Indiach potwierdzenia, czyli niewerbalnego „tak”, ani nie stanowi przejawu szaleństwa, natomiast oznacza coś w rodzaju naszego „aha” lub „rozumiem” i „słucham”). „Bycie miłym” wymaga od podróżującego zupełnie innego zachowania niż w domu. To zdecydowanie kultura męska: zadziwia brak kobiet na ulicach – do ostatniego momentu naprawdę zastanawiałam się poważnie, gdzie się wszystkie podziały. No cóż, kobiety zostają w obrębie domu, natomiast wśród osobników na ulicach dominują mężczyźni, a do tego w spódnicach. Śmiech w sytuacjach kryzysowych oznacza często ratowanie (siebie lub/i innych) przed utratą twarzy, a nie pogardę. Zastanawiają groby najbliższych rozsiane przypadkowo na polach lub w obrębie własnych gospodarstw. Odmienność kulturowa daje się we znaki.

Jak to zwykle bywa, co kraj to obyczaj.

AUTOR

B.B.

B.B.

OCEŃ WPIS

WSZELKIE PRAWA ZATRZEŻONE | OLESNICA.EU COPYRIGHT 2012 | REGULAMIN

PROJEKT I WYKONANIE PublicON

Portal dziennikarstwa społecznościowego Olesnica.eu. Wyraź zwoje zdanie i bierz aktywny udział w tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego swojego miasta.