Facebook
RSS
ARTYKUŁY WYDARZENIA WASZE PROBLEMY WASZE PROPOZYCJE KONTAKT ZALOGUJ SIĘ DO SERWISU

Basi Bartczak azjatyckie wojaże cz. 12 (ostatnia) - Kilka słów o czasie

23.07.2012

Dział: artykuły, kategoria: Własnym zdaniem

Basi Bartczak azjatyckie wojaże cz. 12 (ostatnia) - Kilka słów o czasie

Czym jest czas? To pytanie nurtuje mnie od kilku tygodni. Po głowie chodzą mi czas płynący, czas stojący w miejscu, czas mierzony zegarkiem, czas mierzony wschodem i zachodem słońca, czas upływający w oczekiwaniu na kogoś lub na coś, czas na medytację, czas na podróż, czas na powrót do domu...

Czas wielkiej przygody w trasie przez Indochiny, pięknych spotkań, przejazdów, komunikacji międzykulturowej (sic!), wzlotów i upadków, a także czas zaskakujących przeżyć zmierza ku końcowi. I właśnie o tych ostatnich w dzisiejszym reportażu. W wielkim skrócie i porządku alfabetycznym momenty najbardziej zaskakujące!

Alarm! Wąż w szałasie!
Piękny zielono-żółty wąż zadomowił się pewnego ranka na belce nośnej mojego szałasu. O panice z nie było mowy. Zanim zaczęłam komunikować zainteresowanym o moim odkryciu, umyłam zęby, wzięłam szybką, zimną kąpiel i złożyłam należycie moskitierę. A potem już w końcu pobiegłam! Wąż przeżył, my również.

Autobusy
Już na zawsze pozostanę pod wrażeniem autobusów sypialnych. I choć trzeba w sobie wyrobić niejaki balans leżący (autobus rzuca na zakręcie), to pierwsza doba spędzona w pozycji leżącej minęła porównywalnie do tej w pokoju hotelowym! Nad rankiem czekało już nowe miejsce, nowi ludzie, nowe wyzwania i przygody! I nowe, czasami abstrakcyjnie wyglądające stacje autobusowe. Wszystkim im warto stawiać czoła będąc wyspaną!

Hmmm... Łańcuch pokarmowy
Pluskwiaki. Dopadły mnie w Tajlandii w tak pięknych okolicznościach, że do dziś wydaje mi się to niemożliwością. Zaczaiły się na mnie w wersalce rozłożonej na tarasie, skąd spod moskitiery miałam bezpośredni i fantastyczny widok bezpośrednio na Zatokę Tajlandzką. Pluskwiaki zostawiają na ciele typowe ugryzienia – gryząc punkt za punktem tworzą tzw. „pluskwi szlak”. Męczące, swędzące i bolące wyniki. Wygląd daleki do estetyki. Są na to jednak metody – lekarstwa, antyseptyki, morze, słońce i dobry humor. Gdyby nie rachunek za maść antybiotykową, myślałabym do dziś, że ta przygoda to tylko sen...

Karaoke i relaks po pracy!
Kraje Azji słyną z karaoke. Wiedziałam o tym, a jednak zderzenie z rzeczywistością było szokiem. Profesjonalne, wyciszone studia karaoke, pięciogodzinne seanse, miliony utworów z przeróżnymi podkładami muzycznymi, kelnerzy donoszący dania i napoje, mikrofon w mojej dłoni i ja, śpiewająca przed sporą widownią do podkładu utworu Billy Joela „Uptown Girl”, to naprawdę bardzo dużo emocji jak na jeden raz.

Nurkowanie w Malezji!
Wielkie zaskoczenie! Piękna lazurowa woda (widoczność ok. 25 metrów!) oraz białe piaski czekały na mnie w Malezji. Cudowne i miękkie plaże, czysta i pachnąca wiatrem woda, kolorowe rafy koralowe... A ponadto trzymetrowe żółwie i rekiny! Oto jak pływałam! Cudo!

Plaża, a na niej... warany!
Chyba jednak nie przyzwyczaiłam się do tych wielkich stworzeń, które wyglądem przypominają krokodyla, a ich jad powoduje paraliż. Na szczęście warany, w przeciwieństwie do swoich kuzynów komodo, nie atakują bez powodu. A ja starałam się im ich nie dostarczać.

Smaczne dania! Czyli co szumi w trzcinie?
Jak odmówić schrupania wielkiego chrabąszcza członkowi plemienia Karenów, który tak bardzo się starał, żeby zachować ten przysmak właśnie dla mnie i rozpromienionym wzrokiem komunikował o tym, jak trudne to było zadanie, bowiem ten rarytas rozchodzi się pomiędzy członkami plemienia niczym gorące bułeczki? Nie odmówiłam. Brawo!

Szpital w Kambodży
Stres przed zabiegiem, któremu musiałam się poddać w szpitalu kambodżańskim, przewyższał wszystkie inne znane mi wybuchy adrenaliny. W Phnom Phen miałam przekonać się, że w nadziei na wyleczenie jestem w stanie poddać się i zgodzić na każde warunki.  Nie było strasznie – jak to zwykle bywa w szpitalach dla turystów z polisą ubezpieczeniową overseas i dobrymi lekarzami. Niestety to próg nieosiągalny dla lokalnej społeczności. 

Czas mija. Dziś czas wejść na pokład samolotu i wrócić do domu. Zostawiam nowych przyjaciół i piękne, egzotyczne miejsca. I cieszę się na spotkanie z przyjaciółmi, którzy trwali przy mnie podczas wszystkich trudów podróży, a także z czytelnikami portalu www.olesnica.eu

Za obecność, czytanie, odpisywanie, a przede wszystkim podtrzymywanie na duchu wszystkim Wam dziękuję! Do zobaczenia niedługo!

AUTOR

redaktor

redaktor

OCEŃ WPIS

WSZELKIE PRAWA ZATRZEŻONE | OLESNICA.EU COPYRIGHT 2012 | REGULAMIN

PROJEKT I WYKONANIE PublicON

Portal dziennikarstwa społecznościowego Olesnica.eu. Wyraź zwoje zdanie i bierz aktywny udział w tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego swojego miasta.