Facebook
RSS
ARTYKUŁY WYDARZENIA WASZE PROBLEMY WASZE PROPOZYCJE KONTAKT ZALOGUJ SIĘ DO SERWISU

Basi Bartczak azjatyckie wojaże cz. 11 - Wielkie malezyjskie zaskoczenie

05.07.2012

Dział: artykuły, kategoria: Własnym zdaniem

Basi Bartczak azjatyckie wojaże cz. 11 - Wielkie malezyjskie zaskoczenie

Pamiętam dokładnie, jak pierwszy raz pomyślałam o tym, aby udać się do Malezji. I pamiętam też mały szok, który temu myśleniu towarzyszył. Bo kraj muzułmański, inny niż buddyjskie odwiedzane podczas tej wyprawy, kolejna zmiana kulturowa, kolejne lekcje i kolejny szok. Tyle o myśleniu. Ale plan to plan.

Wsiadłam więc do noszącego ślady kul pociągu nocnego relacji Bangkok-Sungai Petani i... oczekiwałam na to, co miało mnie spotkać już następnego dnia. A ponieważ podczas tej podróży moje oczekiwania w większości wypadków odbiegały w efekcie końcowym od rzeczywistości, postanowiłam być przygotowana na wszystko! A i było na co!

Nieco zamroczona snem wysiadłam z pociągu i zajęłam miejsce w przestronnym autobusie (pierwszy szok!), który miał dowieźć mnie do George Town. Prawdziwe zdumienie ogarnęło mnie już po przejechaniu pierwszego kilometra - pierwszy raz od kilku miesięcy zobaczyłam perfekcyjnie rozbudowane autostrady, pola uprawne i rolników zasuwających po nich ciągnikami nowej generacji, samochody wysokiej klasy, a za kierownicą kobiety i mężczyźni. Serce biło na zwiększonych obrotach, bo oto niespodziewanie trafiłam do “cywilizacji”! A ponieważ Malezja przygotowała mi takie przywitanie, tak więc i ja postanowiłam nie pozostawać jej dłużna i  “zahaczyć” w możliwie rozsądnym tempie o kilka ciekawych miejsc.

Malezja jest bogatym krajem (eksportuje ropę i kauczuk), który dzielą między sobą Malejowie, Chińczycy i Hindusi. Georg Town okazało się dobrym miejscem na aklimatyzację - na tej małej wysepce rozgrywa się bowiem permanentna debata historyczno-kulturowa. A kultywują ją przedstawiciele wspomnianych trzech nacji. Debata międzykulturowa zabrnęła tak daleko, że w kraju funkcjonują trzy systemy edukacyjne i wedle własnego uznania, tudzież korzeni, rodzice mogą wysłać dziecko do szkoły hinduskiej, chińskiej lub malejskiej. George Town uchodzi za przykład dobrej praktyki międzykulturowej - przedstawiciele wszystkich trzech kultur są bardzo dumni z ich wielokulturowego miejsca, a także z faktu, że potrafią żyć ze sobą respektując się nawzajem. A ja do plusów takiego układu zaliczyłam bogatą i wszechstronną kuchnię, z której czerpałam limitowane wyłącznie pojemnością mojego żołądka korzyści – czy to kuchni indyjska, chińska czy kuchnia malejska – wszystkie są interesujące i serwują już na talerzu fantastyczne dania i wpływy kulturowe.

Są takie obszary w Malezji, które całkowicie zamieszkane są przez jedną z trzech nacji – do nich należy wschodnie wybrzeże, gdzie większość mieszkańców to Malejowie kultywujący tradycje muzułmańskie. Stamtąd, a dokładniej z Kuala Besut motorówka zabrała mnie przez wody Morza Południowochińskiego na piękne wyspy Perhentian! To r a j  n a  z i e m i, w którym warto pobyć dłużej niż tydzień - lazurowa woda, piękne białe plaże, fantastyczne i kolorowe rafy koralowe. To istny raj dla pasjonatów nurkowania! A mniej fascynujący dla tych trwożących się przed waranami. Przemykają sobie one tutaj, czasem leniwie, czasem szybciej, pomiędzy zielenią dżungli. Mocne nerwy wskazane. Bez żadnych ustępstw.

Malezja proponuje sporą ofertę doznań także dla amatorów historii. Nad Cieśniną Malakka leży małe miasteczko o tej samej nazwie. W tym miejscu, niegdyś mieście portowym o dużym znaczeniu, pozostały ślady po jej wcześniejszych zarządcach: Portugalczykach, Holendrach i Brytyjczykach. Poza typową dla danego prolektoratu architekturą, na małej powierzchni mieści się niezliczona ilość muzeów (niektóre wątpliwej jakości): począwszy od historycznego, a na muzeum znaczków pocztowych skończywszy. Tak jak George Town, tak i Melaka wpisana jest od 2008 na listę światowego dziedzictwa kulturowego. A dodając do tego, że mieści się tutaj knajpka chińska, która dla swoich licznych gości ściągających tu z całego świata serwuje słynnego już kurczaka z kulkami ryżowymi, można mówić o kolejnym raju w Malezji – tym razem dla podniebienia!

Kulinarne próby w Malezji przypadły mi bardzo do gustu! A ponieważ podróże męczą, za chwilkę kolejny eksperyment!

AUTOR

redaktor

redaktor

OCEŃ WPIS

WSZELKIE PRAWA ZATRZEŻONE | OLESNICA.EU COPYRIGHT 2012 | REGULAMIN

PROJEKT I WYKONANIE PublicON

Portal dziennikarstwa społecznościowego Olesnica.eu. Wyraź zwoje zdanie i bierz aktywny udział w tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego swojego miasta.