Facebook
RSS
ARTYKUŁY WYDARZENIA WASZE PROBLEMY WASZE PROPOZYCJE KONTAKT ZALOGUJ SIĘ DO SERWISU

Basi Bartczak azjatyckie wojaże - cz. 8 Na Półwyspie Indochińskim bywa ciężko

31.05.2012

Dział: artykuły, kategoria: Własnym zdaniem

Basi Bartczak azjatyckie wojaże - cz. 8 Na Półwyspie Indochińskim bywa ciężko

Kochani! Tym razem rozpocznę zagadką typu “zgadnijcie, gdzie teraz jestem?” Pytania konkursowe brzmią następująco: W którym kraju obowiązuje aktualnie moda pidżamowa, czyli gdzie kobiety, a czasami także mężczyźni chodzą w dwuczęściowych, kolorowych i flanelowych (sic!) pidżamach?

 

Gdzie jeszcze całkiem niedawno nie obowiązywały żadne przepisy ruchu drogowego, a każdy jeździł, jak chciał, wprowadzając w życie własne idee dotyczące kierowania pojazdem mechanicznym - jeżdżąc pod prąd, wymijając na tzw. “trzeciego”, ba!- “czwartego”?  Inaczej mówiąc: Gdzie nauczyciele prowadzący szkoły jazdy wiedzą mniej niż kursanci? Gdzie w końcu dokument prawa jazdy i szkołę jazdy wprowadzono w 2008 roku? Który kraj miał zostać w efekcie wprowadzania marksistowsko-leninowskiego planu krajem chłopskim? I w końcu: W którym kraju społeczeństwo odradza się po mającej miejsce 30 lat temu rzezi na ludności?
Pytań jest wiele, ale odpowiedź tylko i wyłącznie jedna – Kambodża.

Zgodnie z moimi oczekiwaniami już sam wjazd do Kambodży (a tym samym wyjazd z Laosu) do najłatwiejszych nie należał. Na granicy ścierałam się bowiem z celnikami, którzy w turystach odkryli nieskończone źródło nieoficjalnego dochodu i zgodnie z tą teorią doliczali do kosztów wizy (oficjalnie 20 USD) dodatkowe punkty walutowe: dolar za pieczątkę wyjazdową, dolar za wjazdową, dolar za obowiązkowe zmierzenie temperatury, dolar za wydanie świadectwa o mierzeniu temperatury itd. Ach... niech już będzie.

Położona na Półwyspie Indochińskim Kambodża, choć niemała, jest krajem dość przejrzystym. Drogi widoczne na mapie tworzą krzyż, po którym poruszają się ci spragnieni wrażeń. Przestrzeni poza drogami nie polecam pod żadnym pozorem eksplorować na własną rękę - tereny poza oficjalnymi szlakami pozostają zaminowane, a informują o tym liczne szyldy i tablice postawione przy polach, łąkach, przejściach leśnych etc. Wieje czasami grozą - słowo honoru. Odzwierciedlenie tego stanu widoczne jest oczywiście także w społeczeństwie - amputowane stopy czy ręce nie należą tu do rzadkości. Dlaczego? Bo historia Kambodży to historia pełna zawirowań, bólu, okupacji, przejęć terytorialnych itd. Poza Wietnamem i Tajlandią pojawiają się w tym miejscu znów znani nam z poprzedniego artykułu Francuzi (!) oraz Amerykanie, którzy  w tajnej operacji o nazwie MENU bombardowali kanały komunikacyjne partii komunistycznych z Wietnamem, zrzuciwszy od marca 1969 roku do stycznia 1973 roku (47 miesiący!) na oficjalnie neutralną politycznie Kambodżę pół miliona ton materiałów wybuchowych!!! Spróbujmy pojąć tę liczbę... Prawda, że ciężko?

Z czym kojarzy się Kambodża? Dopytałam u kilku przyjaciół i oto wyniki: nic, bieda, ryż, ciemność, biedne dzieci, Angkor Wat, Angelina Jolie i Tomb Raider (!), koniec świata, zieleń, słomiane kapelusze. I te skojarzenia wcale nie są niesłuszne. Bowiem po ciężkich latach walki o władzę i okresie wspomnianych bombardowań, nastały jeszcze cięższe lata... walki o przeżycie. Także ostatnie dekady to tragedia, dalece odbiegająca od informacji o pozostałościach po Khmerach z VII wieku i ruinach Angkor zawartych w przewodnikach dla turystów. To zupełnie inny świat, którym do niedawna jeszcze rządził niejaki Pol Pot (tak miał na imię!) i jego Czerwoni Khmerzy, którzy w imię urojonego przez Pol Pota planu o marksistowsko-leninowskich założeniach, prześladowali, terroryzowali i masowo mordowali ludność cywilną, a także przeprowadzili równolegle do tych działań czystki we własnych szeregach skazując na śmierć 20 tysięcy działaczy partyjnych oraz ich rodziny.

Pol Pot, który sporo swojego życia spędził w dżungli (niegdyś cała Kambodża była dżunglą), cenił sobie bardzo takie życie u tzw. “podstaw”. Dlatego też, gdy w 1975 roku rewolucjoniści (inaczej Czerwoni Khmerzy) przejęli władzę, Pol Pot dostrzegł szansę dla siebie i dla swojego planu, który miał na celu (uwaga!) stworzenie socjalistycznego państwa chłopskiego, w którym status społeczny, rodzina czy dobytek nie miałyby znaczenia. Zniesiono więc pieniądz jako metodę płatniczą, rozwiązano organizacje wspierające rodzinę, a wszelkie czynności i działania podporządkowano całkowicie chaotycznie działającej organizacji rewolucyjnej o nazwie Angkar.

Zgodnie z teorią nieobliczalności Czerwoni Khmerzy już chwilę później rozpoczęli czystki w miastach, zmuszając wszystkich (wszak plan mówił o państwie chłopów!) do przesiedlenia na wieś, na pola, poza miasta! Po tygodniu niegdyś wielka stolica Phnom Phen stała się miastem-widmo, całkowicie opuszczonym przez ludzi. Taka sama sytuacja spotkała pozostałe miasta Kambodży.

A ludzie? Ludzie mieli stać się chłopami... Mieli pracować na roli, mieli zajmować się rolnictwem! A ponieważ brakowało siły roboczej wprowadzono system niewolniczy, czyli pracę przymusową. Oczywiście żeby uzupełnić ten fatalny obraz, dopowiem, że planowano “projekty rolnicze” na wielką skalę, a racje żywnościowe ograniczono do minimum, dlatego na polach zmarły tysiące osób wskutek chorób i niedożywienia.

To jednak nie wszystko... W tym samym czasie Khmerzy rozpoczęli egzekucje na ludności. Do dziś źródła nie podają, co tak naprawdę miały one na celu, lub, jakie były założenia przeprowadzanych czystek. W pierwszej kolejności wymordowano wiodące postaci sił zbrojnych, a potem kolejne warstwy społeczne: mnichów, intelektualistów, osoby wykształcone, osoby znające język obcy, a na końcu nawet osoby noszące okulary! W sumie ofiarami Czerwonych Khmerów padło dwa miliony ludzi, czyli jakieś 20 procent ówczesnej społeczności Kambodży!!!

Ci, którym udało się przeżyć, trwali dokładnie 3 lata, 8 miesięcy i 20 dni w panicznym strachu przed rewolucjonistami i samym Pol Potem, zanim w grudniu 1978 roku liczne wietnamskie siły wojskowe wkroczyły na teren Kambodży obalając Czerwonych Khmerów.

Dziś, 30 lat później, Kambodża należy do najbiedniejszych krajów świata - zarobki roczne na peryferiach kształtują się nawet w okolicach 1200 zł... rocznie! (sic!). Korupcja to chleb powszedni dla wszystkich - tubylców i turystów.

Pańswo i społeczeństwo odradza się bardzo powoli. Na ulicach pełno bosych dzieci, umorusanych tak, że wanna z gorącą wodą to zbyt mało, aby je domyć. Kwitnie prostytucja, w tym również dziecięca. Przeraża fakt, że jest na nią popyt!!! Ściągają tu liczne ciemne typy z całego świata żądne perwersyjnych wrażeń, a i sami mężczyźni w Kambodży wierzą, że stosunek z dziewicą da im nieograniczoną moc, więc kaleczą ordynarnie także najmniejsze dziewczynki.

Nierzadko rodziny oferowały mi swoje dziecko na sprzedaż, nierzadko byłam przypadkowym świadkiem transakcji przekazania dziecka turyście. Od kilku lat działają tu międzynarodowe organizacje pozarządowe, których działania - w porozumieniu z rządem Kambodży - zmierzają do zmiany tej strasznej sytuacji. Niestety to dopiero początek drogi. 

Choć miasta rozwijają się na nowo, a inwestorzy zagraniczni zwietrzyli możliwość zarobkowania na biznesowo dziewiczym terenie i budują w miastach drogie kompleksy, hotele i centra handlowe, Kambodża i jej mieszkańcy mają wiele do nadrobienia.

Tutaj, na tej samej ulicy, ścierają się straszna bieda i okrutne bogactwo. To państwo zdecydowanie szuka ponownie swojej tożsamości, której niegdyś zostało pozbawione siłą. Waży swoje możliwości i patrzy w każdą ze stron: na Zachód, na Wschód, na Południe i na Północ. I zastanawia się, w którą stronę pójść, gdzie szukać inspiracji w przyszłości. Oby odnalazło dobrą drogę.

AUTOR

redaktor

redaktor

OCEŃ WPIS

WSZELKIE PRAWA ZATRZEŻONE | OLESNICA.EU COPYRIGHT 2012 | REGULAMIN

PROJEKT I WYKONANIE PublicON

Portal dziennikarstwa społecznościowego Olesnica.eu. Wyraź zwoje zdanie i bierz aktywny udział w tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego swojego miasta.