Facebook
RSS
ARTYKUŁY WYDARZENIA WASZE PROBLEMY WASZE PROPOZYCJE KONTAKT ZALOGUJ SIĘ DO SERWISU

Basi Bartczak azjatyckie wojaże - cz. 4 Tajska północ, słonie i... żyrafy

18.04.2012

Dział: artykuły, kategoria: Własnym zdaniem

Basi Bartczak azjatyckie wojaże - cz. 4 Tajska północ, słonie i... żyrafy

Co to jest? Duże, szorstkie w dotyku i pokryte z daleka niewidocznym ciemnawym włosiem? A do tego ma ogon zakończony farfoclem, piękne i duże oczy i równie duże uszy? Żeby było łatwiej podpowiem, że na co dzień jest bardzo powolne, lecz mimo swojej wielkości bywa równie bojaźliwe, dlatego w momentach grozy (np. gdy wystraszy się jaszczurki) potrafi biec tzn. uciekać z zawrotną prędkością.

Otóż to! Słoń!

Kto z Was widział słonia na żywo? No właśnie... Ja do tej pory też nie. A tu taka niespodzianka! Stałam długo zafascynowana, wpatrując się w to stworzenie, które oglądałam dotychczas w telewizji i – jeśli dobrze pamiętam – w wieku 9 lat z bezpiecznej odległości także w zoo. Ale tutaj o odległości zapomniałam, a ze zdumienia wyrwała mnie dopiero trąba, która dziwnie pionowo poruszała się tuż przed moimi oczyma. Uwierzcie, że nie wiedziałam, jak sobie z nią poradzić – czy pogłaskać, czy złapać, czy potrząsnąć. W takim momencie mimo najlepszych chęci i pozytywnych myśli nie od razu zaufałam tej żyjącej własnym życiem trąbie. Zajęło mi to dobrych kilka minut. Ale potem... bajka! Bo dane mi było przejechać się na słoniu. Siedziałam na wielkiej głowie i kierowałam nim ciągnąc za uszy. Strasznie dziwne to wrażenie siedzieć tak wysoko i czuć pod sobą tak duże i poruszające się w wolnym, kołyszącym rytmie kości. Jazda na takim stworzeniu to zupełnie co innego niż jazda konna.

Wyobraźcie sobie, że słonie żyją około 90 lat. Dopiero w wieku 14 lat młody słoń zaczyna uczyć się np. współpracy z ludźmi, sztuczek itd. W nocy słonie śpią około 4-5 godzin, a resztę czasu spędzają na konsumpcji zieleniny wszelkiej maści – liście, palmy, banany, korzenie. Pod uwagę brane jest wszystko. Słoń zjada około 200 kg pokarmu dziennie! Czy można w to uwierzyć? W związku z tym waży też niemało – jednak już w chwili narodzin może pochwalić się niesamowitą masą około 100 kg. Mimo tej imponującej wielkości zasłyszałam kilka śmiesznych opowieści o tych ckliwych, dobrodusznych wielkoludach. Od Thom, właścicielki kilku słoni dowiedziałam się, że przywiązuje ona swoje słonie na noc w dżungli do drzewa, bo w środku nocy taki słoń bywa skory do żartów – zdarza mu się samodzielnie lub w grupie podjąć karkołomną próbę czmychnięcia „po cichutku” i będąc „niezauważonym” przez nikogo (sic!) z miejsca noclegu na ciekawe miejsca z bujną zielenią. A są to najczęściej pola uprawiane w pocie czoła przez tutejszych gospodarzy.

Na północy Tajlandii słonie „mieszkają” w specjalnych słoniowych obozach. Jeśli mają szczęście, jest to miejsce, gdzie mogą spokojnie i godnie żyć, „pracując” od czasu do czasu np. z turystami. A co to za praca? Właśnie w takich obozach turyści mogą zaprowadzić słonia do rzeki i tam go umyć, mogą kupić mu banany i go nakarmić, mogą udać się z takim słoniem wieczorem do dżungli, gdzie spędza on sobie noc.

Ale północ to nie tylko słonie, choć nie ukrywam, że spodobały mi się bardzo. Północ Tajlandii, to także piękne i imponujące góry oraz plemiona zamieszkujące obszary górskie i pielęgnujące własne zwyczaje, wierzenia i stroje etniczne. W trosce o zachowanie tamtejszej tradycji i kultury, niektóre z plemion zostały objęte specjalną ochroną i wręcz „zabezpieczone” przed ciekawskimi turystami.

Plemiona górskie stanowią około 2 % ludności Tajskiej, więc jest ich sporo. Do najważniejszych plemion żyjących w górach Tajlandii (a jest ich około 20) zaliczają się Karenowie (przybyli z Birmy), Miao (z Laosu), Lahu, Akha, Mien i Lisu.

Niewątpliwie szokujące było dla mnie spotkanie z kobietami Padaung, które przynależą do rodziny plemiennej Karenów. Nazywane są one żyrafimi szyjami. Ich szyje okalają bowiem metalowe pierścienie, które wydłużają je do nienaturalnych długości. Jak dotąd nie ma dostępnych udokumentowanych opracowań dotyczących genezy noszenia obręczy przez kobiety Padaung. Członkowie tego plemienia mają własną teorię na temat tego zwyczaju. Postrzegają oni siebie mianowicie jako następców duchów smoków i węży. Dając wiarę tej teorii, pierścienie służyły do tego, aby upodobnić się albo do tych pierwszych, albo do drugich – przynajmniej względem długości szyi (z podobną teorią można spotkać się w Chinach, gdzie nadal raz do roku, podczas wielkiej uroczystości czci się smocze bóstwo).

Na szczęście dziś już wiele kobiet odmawia udziału w rytualnym zakładaniu obręczy. Niegdyś, to właśnie te metalowe (a dawniej złote) pierścienie stanowiły o zamożności rodziny. Bywało, że na szyi kobiety Padaung ciążyło aż dwadzieścia pięć obręczy, w zamian za co cieszyła się uznaniem i poszanowaniem lokalnej społeczności.
Niestety podobnie jak i w niektórych krajach afrykańskich, także i tutaj ten rytuał miał swoje ciemne strony. Kobiety niewpisujące się w konwenanse społeczne, kobiety niewierne bywały tych pierścieni pozbawiane (sic!), a to było niemal jednoznaczne z wyrokiem śmierci. Osłabiona i pozbawiona mięśni szyja opadała bowiem, a wraz z nią łamał się kręgosłup. Kobieta, której zdjęto tę wątpliwej jakości biżuterię mogła jeszcze starać się utrzymać rękoma głowę na swojej wydłużonej szyi, mogła także do końca życia pozostać w pozycji leżącej. Taki miała wybór...

Słyszałam o tym, że podróże kształcą. A także o tym, że poszerzają horyzonty. Ja tu i teraz dopowiem, że poza tym, że bardzo cieszą, to przypominają również, jak dobrze jest tam, gdzie jesteśmy na co dzień – i choć bywa ciężko, to jest lżej bez obręczy na szyi!

AUTOR

redaktor

redaktor

OCEŃ WPIS

WSZELKIE PRAWA ZATRZEŻONE | OLESNICA.EU COPYRIGHT 2012 | REGULAMIN

PROJEKT I WYKONANIE PublicON

Portal dziennikarstwa społecznościowego Olesnica.eu. Wyraź zwoje zdanie i bierz aktywny udział w tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego swojego miasta.